Treningi
| Dystans całkowity: | 59467.10 km (w terenie 2548.50 km; 4.29%) |
| Czas w ruchu: | 2426:04 |
| Średnia prędkość: | 25.11 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 105.50 km/h |
| Suma podjazdów: | 626336 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 195 (108 %) |
| Maks. tętno średnie: | 184 (92 %) |
| Suma kalorii: | 2305381 kcal |
| Liczba aktywności: | 1375 |
| Średnio na aktywność: | 45.19 km i 1h 46m |
| Więcej statystyk | |
Deszczowo, mokro i zimno.
-
DST
51.50km
-
Czas
02:01
-
VAVG
25.54km/h
-
VMAX
58.30km/h
-
Temperatura
10.0°C
-
HRmax
162( 82%)
-
HRavg
139( 70%)
-
Kalorie 2300kcal
-
Podjazdy
640m
-
Sprzęt Stary
-
Aktywność Jazda na rowerze
Przebrałem się w strój wyciągam rower, a w tym momencie na dworze lunęło. Odczekałem 30 minut i mimo wszystko poszedłem. Ariel tchnął we mnie niezwykłą wiarę w siebie, więc zdobyłem się na ten ruch.
Trochę jeszcze padało, kałuże aż do środka jezdni, ale jadę.
W Podgórzynie jakby sucho więc pnę się w górę i zjazd przez Zachełmie. Na drugim okrążeniu dokładnie odwrotnie. W okolicach Cieplic już jezdnia zaczęła wysychać, natomiast w Przesiece woda jezdnią spływała w dół. Miałem równiutko dwie godziny czasu więc wykorzystałem je optymalnie. 
Forma bardzo dobra, równe dobre tempo na większej niż zwykle kadencji. Chyba dopiero teraz pojąłem, że przez te wszystkie lata źle jeździłem szczególnie jeśli chodzi o maratony. Zobaczymy po wyniku w Wałbrzychu czy tak jest, czy po prostu mi się znów tak wydaje. 
Link do dokładniejszych statystyk treningu w serwisie:
Navime.pl + mapka:
Kategoria Treningi
"Rozgrzewka"
-
DST
2.50km
-
Teren
2.50km
-
Czas
00:10
-
VAVG
15.00km/h
-
VMAX
24.80km/h
-
Temperatura
15.0°C
-
HRmax
148( 75%)
-
HRavg
115( 58%)
-
Kalorie 100kcal
-
Sprzęt Stary
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dobra, napiszę wprost: rozgrzewki nie było.
Wybrałem wariant startu spod taśmy sektora 3, przy okazji robiąc też korektę taktyki na dzisiejszy start.
Kategoria Treningi
Znów przeziębiony ... :(
-
DST
51.00km
-
Czas
02:03
-
VAVG
24.88km/h
-
VMAX
61.00km/h
-
Temperatura
17.0°C
-
HRmax
167( 84%)
-
HRavg
144( 73%)
-
Kalorie 2350kcal
-
Podjazdy
650m
-
Sprzęt Stary
-
Aktywność Jazda na rowerze
Niestety, ale znów się przeziębiłem i wczoraj już nawet myślałem czy nie zrezygnować z maratonu w Zdzieszowicach.
Dzisiaj jest nieco lepiej i nawet z jazdy jestem dość zadowolony, a wręcz nawet zaskoczony.
Może do soboty jeszcze mi się trochę poprawi. W każdym bądź razie rower przygotowany do startu, wymieniłem opony na inny egzemplarz i czekamy co się wydarzy ...
Mapka:
Kategoria Treningi
Brak weny ....
-
DST
41.00km
-
Teren
9.00km
-
Czas
01:54
-
VAVG
21.58km/h
-
VMAX
44.40km/h
-
Temperatura
16.0°C
-
HRmax
162( 82%)
-
HRavg
133( 67%)
-
Kalorie 1800kcal
-
Podjazdy
440m
-
Sprzęt Stary
-
Aktywność Jazda na rowerze
Takie nic. Nie chciało mi się jeździć więc nazwijmy to testem roweru po ostatnim maratonie (chyba działa). Ostatnimi dniami jestem mocno zabiegany i staram się wyjść na prostą żeby się ze wszystkim wyrobić więc dzisiaj bez filozofowania. 
Mam nadzieję, że się jakoś do soboty w sobie zbiorę ... .
Mapka:
Kategoria Treningi
Rozgrzewka
-
DST
6.00km
-
Teren
6.00km
-
Czas
00:34
-
VAVG
10.59km/h
-
VMAX
27.40km/h
-
Temperatura
3.0°C
-
HRmax
159( 80%)
-
HRavg
131( 66%)
-
Kalorie 400kcal
-
Podjazdy
100m
-
Sprzęt Stary
-
Aktywność Jazda na rowerze
Obadanie trasy, zapoznanie się z błotkiem i przejechanie odcinka dojazdowego do mety (ostatnie 400 metrów) trzy razy (jedyny fragment, który uległ zmianie).
Kategoria Treningi
Ostatni trening przed Memoriałem.
-
DST
66.00km
-
Czas
02:35
-
VAVG
25.55km/h
-
VMAX
51.80km/h
-
Temperatura
18.0°C
-
HRmax
161( 81%)
-
HRavg
138( 70%)
-
Kalorie 2550kcal
-
Podjazdy
700m
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzisiejszy trening zacząłem od zmiany dętki na balkonie - kapeć po wczorajszej jeździe.
Nie wiem jak to możliwe na oponach Double Defense 2.25, grubych dętkach + owijkach ... ale jak widać da się. Tak jak Adam pisał na trasie Memoriału jest dużo luźnych i ostrych kamieni, które z pewnością niszczą oponę i te nieszczęsne przepusty, które wybijają z rytmu i na których można złapać snake'a. Ale to dobrze ... bo albo bierze się sprzęt masywny, trwały, ciężki i się tnie na wprost ile fabryka dała, albo jedzie się na czymś lżejszym i delikatniejszym ... i trzeba będzie uważać.
No nic - zmiana dętki i wyjazd. Nie wiedziałem gdzie chcę pojechać więc jechałem tak przed siebie. Stwierdziłem, że spróbuję może pojeździć tak aby nie dublować odcinków czyli zatoczę jakieś koło. Koło wyszło nieco większe niż zakładałem ale cieszę się, że przejechałem fajny dystans i zdążytłem przed ulewą jaka teraz panuje za oknem.
Ha ... na trasie Memoriału już sucho na pewno nie jest, a od jutra idzie zimnica więc podłoże nie wyschnie. No ale tak jak pisałem w jednym z komentarzy błota też nie będzie bo podłoże na całej trasie jest utwardzone.
Dzisiaj będąc w Janowicach Wielkich martwiłem się jak dotrzeć do domu unikając deszczu. Jakoś się udało i dopiero pod klatką schodową zaczęło kropić ... .
Trening trochę mocniejszy niż zakładałem, ale myślę, że 48 godzin wystarczy na pełną regenerację.
Link do dokładniejszych statystyk treningu w serwisie:
Navime.pl + mapka:
Kategoria Treningi
Na trasie Memoriału ... cudu nie było.
-
DST
54.50km
-
Teren
27.00km
-
Czas
02:36
-
VAVG
20.96km/h
-
VMAX
66.40km/h
-
Temperatura
20.0°C
-
HRmax
175( 88%)
-
HRavg
155( 78%)
-
Kalorie 2850kcal
-
Podjazdy
1000m
-
Sprzęt Stary
-
Aktywność Jazda na rowerze
Było kilka dni przerwy, pojawił się głód roweru i z wielką przyjemnością dzisiaj wsiadałem na rower. Ruszając spod domu naprawdę czułem moc i postanowiłem udać się na trasę Memoriału i coś pojeździć.
Sumarycznie trening na trasie przerodził się w jazdę "na maksa" (mój odwieczny pierdzielony problem - może powinienen całą tę swoją aparaturę kontrolno pomiarową zostawiać w domu, albo chociaż wozić w plecaku ?
) i o ile myślałem, że jestem w dobrej formie to jednak trasa to zweryfikowała na moją niekorzyść.
Czas jazdy niestety też to potwierdził. 
Nie przejechałem dzisiaj tego krótkiego odcinka dojazdowego do pętli jak i powrotu do mety. W zeszłym roku w najlepszym czasie przejazdu tej trasy te 2 odcinki dojazdowe zajęły mi odpowiednio 4 i 2,5 minuty. Czyli na dobrą sprawę do dzisiejszego przejazdu należy ten czas dodać (6:30 minuty) i przyrównać się do rekordu: 1:25:00.
Jak wyszło ?:
- pierwsze okrążenie: czas 39:50, Vśr: 19,7 km/h, Vmax: 49,4 km/h, śr. tętno: 166 ud/min, max. tętno: 175 ud/min
- drugie okrążenie: czas 40:59, Vśr: 19,2 km/h, Vmax: 49,1 km/h, śr. tętno: 168 ud/min, max. tętno: 175 ud/min
Sumarycznie to daje czas 1:21:49 + 6:30 = 1:28:19 i nawet jak odejmę jakąś bonifikatę za opuszczony szlaban na obu okrążeniach, wyhamowanie do zera, przechodzenie pod nim to i tak jest ŹLE !!! 
Z tętna też jestem zadowolony - średni w przedziale 166-168 - to tyle ile uzyskiwałem na maratonach w zeszłym roku. Ciężko szukać usprawiedliwienia bo nawet trasa idealnie sucha ... chyba się starzeję i taka kolej rzeczy. 
W sobotę zmierzę się z dotychczasowym rekordem - nie będzie "dojazdówki", będzie tryb wyścigu w garminie + rywalizacja na trasie, może też dyspozycja dnia dopisze i skończy się dobrze. Ale tak czy siak 1:25:00 to będzie wynik graniczny (jeśli trasa nie ulegnie zmianie bo wówczas ciężko cokolwiek ze sobą porównywać).
Jutro coś delikatnie popykam w pierwszej strefie, w piątek odpoczynek i może w sobotę cud się zdarzy. 
Może jednak ktoś na mnie postawi w rywalizacji z Arielem ... ? 
Link do dokładniejszych statystyk treningu w serwisie:
Navime.pl + mapka:
Kategoria Treningi
Ciężko szło, ale jakoś ukręciłem.
-
DST
104.00km
-
Teren
16.00km
-
Czas
04:35
-
VAVG
22.69km/h
-
VMAX
54.80km/h
-
Temperatura
15.0°C
-
HRmax
166( 84%)
-
HRavg
140( 71%)
-
Kalorie 4750kcal
-
Podjazdy
1430m
-
Sprzęt Stary
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzisiaj bez formy. Nie chciałbym mieć takiej za tydzień na Memoriale.
Znów jestem zmęczony - praca, dzieci, a do tego doszedł ostatnio zakup nowej wersalki więc starą trzeba było rozłożyć, porąbać i transportować na odcinku mieszkanie-piwnica-auto-rodzice. Trochę mnie to sponiewierało.
Zresztą za chwilę robię jeszcze jeden (ostatni) kurs.
Po moim dzisiejszym tętnie widać, że jest bryndza. Max wyszedł 166 ... tyle co średni w wariancie wyścigowo-maratonowym.
W najbliższych trzech dniach nie będę jeździł więc dzisiaj chciałem zrobić setkę. Udało się, ale uszło ze mnie życie.
Już samo ukręcenie jej na oponach Nobby Nic 26x2,25 DD z owijkami jest wyczynem. Toczy się to jak czołg. Pojechałem też kilka podjazdó żeby sumarycznie jakoś to wyglądało. 
Link do dokładniejszych statystyk treningu w serwisie:
Navime.pl + mapka:
Kategoria powyżej 100 km, Treningi
Między ulewami.
-
DST
22.00km
-
Czas
00:46
-
VAVG
28.70km/h
-
VMAX
39.90km/h
-
Temperatura
13.0°C
-
HRmax
158( 80%)
-
HRavg
139( 70%)
-
Kalorie 850kcal
-
Podjazdy
80m
-
Sprzęt Stary
-
Aktywność Jazda na rowerze
Tylko na 22 km starczyło czasu między jedną a kolejną ulewą. No nic - lepsze to niż nic 
Trening:
Kategoria Treningi
Z deszczu pod rynnę ...
-
DST
50.50km
-
Teren
44.00km
-
Czas
02:26
-
VAVG
20.75km/h
-
VMAX
50.30km/h
-
Temperatura
20.0°C
-
Kalorie 2600kcal
-
Podjazdy
1070m
-
Sprzęt Stary
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jakoś ostatnio przypodobały mi się treningi w czasie ok. 2:30. Miękinia - 2:31, kolejny trening po tym maratonie - 2:32, wczorajszy 2:32, dzisiejszy ... ha tylko celowo żeby nie było, że jeżdżę identycznie czasowo to niech będzie 2:26. 
Tytuł wpisu sugeruje, ze padało - nic bardziej mylnego. Miało coś popadać i postanowiłem pojeździć w bliskim sąsiedztwie domu, ale nie padało. Tytuł odnosi się poprzez porównanie dzisiejszej do wczorajszej jazdy, ale mija się on mocno z rzeczywistością. Wczorajsza jazda dość mocno mnie podłamała, ale po dzisiejszej to mógłbym to określić jako: "
z piekła do nieba". 
Na dzisiaj zaplanowałem Górzynieckie lasy gdzie na wypadek deszczu po 10 minutach mógłbym być w domu. Brakowało mi trochę wizji jak to pokręcić żeby kilometraż wyszedł przyzwoity, żeby się w ogóle jakoś zmobilizować więc przypomniała mi się jazda na czas jaką kiedyś uwskuteczniałem na odcinku: Piechowice-Górzyniec-Polana Czarownic-Krokusy-Rozdroże Izerskie. Powiedzmy sobie szczerze, że chodzi o kolejny przejazd na trasie z wynikiem dość wyśrubowanym
.
Z mapy i profilu ta trasa wygląda tak:
Dla nie lubiących klikać na drodze wyjątku gotowy profilek:
W dystansie to jest 18,3 km i 580 m przewyższenia. Jest więc co cisnąć.
Kiedyś (chyba w zeszłym roku) zrobiłem na tej trasie wynik 1:03:30. Wielokrotnie próbowałem go poprawić (i może nawet mi się to minimalnie udało, aczkolwiek nie kojarzę tego momentu) ale pamiętam jedno:
uznałem, że zejście poniżej godziny jest nierealne.
Dzisiaj pojechałem tę trasę w czasie 59:01 !! 
Średnie tętno z przejazdu pomiarowego wyniosło: 155 ud/min.
Celowo dzisiejszy trening rozdzieliłem na dwie części ponieważ w przyszłości powyższy przejazd przyda mi się do próby poprawienia wyniku z wirtualnym partnerem (chociaż dzisiaj na to patrzę mocno sceptycznie). 
Ogólnie przejazd zaczął się od niezobowiązujących porównań czasowych w różnych miejscach trasy. Wypadałem na nich bardzo dobrze więc postanowiłem kontynuować.
Na Polanie Czarownic już wiedziałem, że jadę mocno na rekord. Czasy tutaj poprzednio oscylowały w okolicach 25-26 minut, a dzisiaj 23 minuty. To wymusiło walkę o końcowy wynik ... . 
Dlaczego to zrobiłem i czy to było mądre ? - nie wiem, ale wiem jedno: nastawienie psychiczne do kolejnych treningów i przede wszystkim startów musi być u mnie dobre. Nigdy podczas startu nie zrobię dobrego wyniku jeśli będę miał w pamięci, że ostatni trening wyszedł syfiarsko lub poprzedni start nie poszedł. Teraz stając na starcie do Memoriału nie będę myślał - jak tu kurde pojechać, żeby chociaż zbliżyć się do wyniku z poprzedniego roku (żeby nie było pośmiewiska), tylko moje nastawienie będzie już takie: dopieprzę taki wynik, że już nigdy nie przejdzie mi przez myśl jego poprawa. 
Do Memoriału już żadnych czasówek nie będzie, jedynie dotrwanie w dobrej kondycji i zdrowiu ... .
Dzisiaj jedna fotka - na rozdrożu po ustanowieniu rekordu (nawet zadyszki nie złapałem
):
Dobra - po zjechaniu w dół, jeszcze raz wjechałem na Krokusy, i postanowiłem jeszcze raz pyknąć Polanę Czarownic. Przed podjazdem na Polanę spostrzegłem, że bidon wyparował.
Postanowiłem go odnaleźć i znów wypadło na podjazd na Krokusy - bidonu nie ma. Zjazd i ponownie na Rozdroże. 2 km przed Rozdrożem bidon się znalazł więc mogłem zjechać w dół i raz jeszcze pyknąć tę Polanę Czarownic.
Trening sumarycznie wyszedł mocno interwałowy.
Druga część treningu w stravie:
i profil całości dzisiejszej jazdy:
Kategoria Treningi














