Treningi
| Dystans całkowity: | 59467.10 km (w terenie 2548.50 km; 4.29%) |
| Czas w ruchu: | 2426:04 |
| Średnia prędkość: | 25.11 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 105.50 km/h |
| Suma podjazdów: | 626336 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 195 (108 %) |
| Maks. tętno średnie: | 184 (92 %) |
| Suma kalorii: | 2305381 kcal |
| Liczba aktywności: | 1375 |
| Średnio na aktywność: | 45.19 km i 1h 46m |
| Więcej statystyk | |
Memoriał 2014 - trening.
-
DST
51.00km
-
Teren
35.00km
-
Czas
02:32
-
VAVG
20.13km/h
-
Temperatura
13.0°C
-
Kalorie 2550kcal
-
Podjazdy
1050m
-
Sprzęt Stary
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wybrałem się dzisiaj na trasę Memoriału żeby się zmierzyć z wynikiem z najlepszego treningu z minionego roku. Wydawało mi się, że jestem w dobrej dyspozycji ale przejazd sprzed roku po prostu mnie pokonał (delikatnie mówiąc).
Albo jestem słabszy niż rok temu, albo może miniona choroba, przemęczenie fizyczne lub psychiczne z ostatnich wydarzeń odegrało znaczenie, a może świąteczne obżarstwo ... nie wiem.
Widząc co się dzieje chciałem przerwać jazdę, ale jakoś domęczyłem ją do końca żeby poznać wynik. Odrzuciłem z porównania ostatnie 500 m zjazdu lejem do mety bo wyglądał tak (zasługa quadów i motorów
):
- zjazd z głównej drogi:
- pierwsze metry (jeszcze jak Cię mogę):
i dalej:


Całość ma z 300 metrów i na Memoriale trzeba będzie trasę poprowadzić jakoś inaczej bo ten odcinek jest raczej nieprzejezdny.
Sam mój dzisiejszy przejazd zacząłem od uzyskania przewagi. Po 5 km wynosiła ona 80 metrów (co przy prędkości ponad 30 km/h da pewnie z 10 sekund).
I tu pierwszy postój bo był zamknięty szlaban (a dokładnie dwa, ale drugi rok temu też był zamknięty). Po ich pokonaniu wyszło dystansem na 0. Czyli w wyniku dodatkowego zatrzymania i przechodzenia pod szlabanem poleciała ta cała przewaga.
Ale ok - jadę dalej - odliczę sobie te 10 sekund i drugie 10 na kolejnym okrążeniu.
Jestem na zero i lecę pierwszy podjazd. Pojawia się strata - 3, 5, 7 metrów. Czym dalej tym gorzej.
Nie miałem sił podjeżdżać to po swojemu, dużymi krokami prowadzenie roweru. Nawet nie miałem siły podbiegać, a w zeszłym roku to robiłem. No nic, strata się powiększała i na końcu pierwszego podjazdu już wynosiła ponad 100 m. Tylko, że te 100 metrów to była końcówka podjazdu.
W momencie kiedy mój porównawczy przeciwnik rozpoczął zjazd, a ja miałem te 100 metrów do podjechania to już natychmiast zrobiło się 400-500 m. No nic - jadę. Kolejny podjazd i kolejna strata. Na końcu pierwszego okrążenia było już ponad 800 metrów straty.
Co prawda na zjeździe więc wkrótce na płaskim już zszedłem do tych 400 m. Drugie okrążenie nie poszło lepiej. Strata jeszcze większa, do tego stopnia, że jak byłem na szczycie ostatniego podjazdu to już na liczniku widziałem stratę w dystansie rzędu 1,8 km.
Dramat. Dojechałem do miejsca gdzie widać powyższe błoto i zmierzyłem czas. Sumaryczna strata po przeliczeniu na czas lekko ponad 1:30, ale stąd do mety jeszcze jest ponad 500 m. W domu z posiadanych przejazdów odjąłem ten ostatni odcinek i suma sumarum wyszło łącznie 2:20 - no powiedzmy 2 minuty odliczając te szlabany. To jest chyba najmniejszy wymiar kary (jak jechałem to myślałem, że będą z 4 minuty), ale dystansem to olbrzymia odległość. 
Cały bieżący tydzień ma przelotnie padać. Pewnie jeszcze na trasie się pojawię, ale przejazdów wyścigowych do 3 maja nie będzie. Nie będę zarzynał organizmu i się denerwował czemu jest jeszcze gorzej. Może na Memoriale forma dopisze.
Poniżej mapka jedynie z przejazdu trasy Memoriału, resztę (dojazd i powrót) doliczyłem do statystyk całości treningu.
Średnie tętno z poniższego przejazdu wyniosło 163 ud/min.
Mapka:
Kategoria Treningi
Koniec full'a ... na razie :(
-
DST
50.00km
-
Teren
8.00km
-
Czas
02:32
-
VAVG
19.74km/h
-
VMAX
35.60km/h
-
Temperatura
8.0°C
-
HRmax
177( 89%)
-
HRavg
144( 73%)
-
Kalorie 2250kcal
-
Podjazdy
850m
-
Sprzęt Nowy
-
Aktywność Jazda na rowerze
Jeszcze nie ozdrowiałem w 100% ale już chyba można zacząć coś jeździć. Dzisiaj miałem w planach trasę Memoriału Zawadzkiego i jakiś porównawczy przejazd z najlepszym z minionego roku, ale jak wjechałem do lasu w Jagniątkowie to błoto tam panujące mnie odstraszyło.
Wybrałem wariant asfaltowy mimo, że też był mokry. Nie to co teraz - patelnia i pełne słońce na dworze, ja jak wyjechałem z domu o 9:00 to było zimno, ponuro i mokro.
Na zjeździe z Michałowic podkusił mnie ten leśny zjazd na którym trenowałem bicie rekordów kilka tygodni temu. Chciałem zobaczyć w jakim czasie na fullu bym to zjechał - za pierwszym razem. 
Na tym 1 km zdążyłem mocno ubłocić rower, dwa razy ledwo co wyratowałem się z lotu przez kierownicę i 3 razy wypadłem z optymalnej trasy na pobocze (raz nawet się zatrzymałem).
Ale czasowo zszedłem z 2:32 na 2:07.
To też pokazuje jaką moc na zjazdach daje full.
Później trochę asfaltów i w końcówce podkusił mnie jeszcze "Zamek Chojnik". Na podjeździe coś mi łańcuch o coś tarł i coś mocno skrzypiało. Zatrzymałem się w jednym dość widokowym miejscu:
i postanowiłem zerknąć co trze. No i znalazłem. Zawias od strony korby się ułamał.
Ten od którego gniazdo wielokrotnie z ojcem odbudowywaliśmy bo wybijał się carbon. No nic, trudno - znów na tym gnieździe pojawił się luz, więc wkrótce miałbym znów z ramą problem.
Teraz będzie okazja poszukać i kupić nową ramę ... tym razem aluminiową i przełożyć wszystkie komponenty.
P.S.
Skompletowałem w 100% galerię zdjęć z maratonu w Miękini - zapraszam. 
Link do dokładniejszych statystyk treningu w serwisie:
Navime.pl + mapka:
Kategoria Treningi
"Rozgrzewka"
-
DST
3.50km
-
Czas
00:11
-
VAVG
19.09km/h
-
Kalorie 100kcal
-
Sprzęt Stary
-
Aktywność Jazda na rowerze
Nazwijmy to takim drobnym rozprostowaniem nóg.
Kategoria Treningi
Po łąkach i polach.
-
DST
43.00km
-
Teren
18.00km
-
Czas
01:56
-
VAVG
22.24km/h
-
VMAX
45.90km/h
-
Temperatura
12.0°C
-
HRmax
172( 87%)
-
HRavg
140( 71%)
-
Kalorie 2000kcal
-
Podjazdy
460m
-
Sprzęt Nowy
-
Aktywność Jazda na rowerze
Dzisiaj test drugiego roweru. W zasadzie godny uwagi jest tylko podjazd przez Podzamcze na Chojnik
i później jeszcze trochę pokręciłem po okolicznych łąkach i polach w rytmie maratonowym.
Niby po płaskim ale w nogi też mocno daje. To taka delikatna symulacja Wrocławia. 
Link do dokładniejszych statystyk treningu w serwisie:
Navime.pl + mapka:
Kategoria Treningi
Orlinek ... i nic więcej.
-
DST
74.00km
-
Czas
03:00
-
VAVG
24.67km/h
-
VMAX
55.00km/h
-
Temperatura
10.0°C
-
HRmax
170( 86%)
-
HRavg
142( 72%)
-
Kalorie 2800kcal
-
Podjazdy
810m
-
Sprzęt Stary
-
Aktywność Jazda na rowerze
Ruszyłem z rana (9:00) na mokrym asfalcie ponieważ obawiałem się opadów w kolejnych godzinach. W zasadzie pierwsze 20 km to trasa z Piechowic do Cieplic (do domu) po cieplejsze ubranko.
Następnie powrót do Piechowic po zapomniany tylny błotnik (z przodu nici z tego ponieważ amortyzator Reba Word Cup uniemożliwia podpięcie błotnika - nie ma otworu spod spodu). 
Później kierunek na Jelenią do sklepu rowerowego po dętki. Wczoraj odłączyłem fulla z trenażera i wymieniłem 3 dętki, a każda była dziurawa.
Zostały mi same dętki pod wentyl samochodowy (i takie same w Piechowicach), a one nie pasują pod otwór w obręczach jakie mam w fullu.
Kupiłem więc dwie mocne, grube, masywne dętki Continentala do szerokości opony 2,5.
Następnie zacząłem właściwy trening, aczkolwiek jakiś konkretnych planów nie miałem. Jechałem przed siebie podejmując decyzję typu: teraz tu, a za chwilę tu.
Wyszło całkiem fajnie jeśli chodzi o prędkość średnią-przewyższenie-opony 26x2,25 DD (przód -tył).
Do lasu nie było sensu jechać po wczorajszych opadach. 
Aktualnie coś mnie ostro pobolewa kręgosłup w dolnym jego odcinku więc często jechałem na stojąco.
No i drugi smutny aspekt: obudziłem się z zatkanym nosem i standardowymi objawami uczulenia (łzawiące oczy, kichanie).
Zaczęły więc kwitnąć trawy czyli najbliższy okres czasu może być dla mnie ciężki.
Start we Wrocławiu też może być z tego powodu pewnego rodzaju dyskomfortem. 
Jak będzie słonecznie i ciepło może być ciężko - teoretycznie najlepiej jakby było tak jak dzisiaj - pochmurno i chłodniej (nawet deszczowo), wówczas liczba pyłków w powietrzu będzie znacznie mniejsza. Z drugiej strony jednak preferowałbym suchy maraton ... . 
P.S.
Dodałem 2 km (i 5 minut) ponieważ zapomniałem uruchomić licznik między Cieplicami a Sobieszowem po jego zatrzymaniu na czas przebierania w cieplejsze ciuszki.
Link do dokładniejszych statystyk treningu w serwisie:
Navime.pl + mapka:
Kategoria Treningi
Pure MTB :)
-
DST
18.50km
-
Teren
15.00km
-
Czas
01:30
-
VAVG
12.33km/h
-
VMAX
44.20km/h
-
Temperatura
17.0°C
-
HRmax
165( 83%)
-
HRavg
147( 74%)
-
Kalorie 1500kcal
-
Podjazdy
890m
-
Sprzęt Stary
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pure MTB - może nie w pełni tego słowa znaczeniu (pure=czyste/y) bo znów ubłocony wróciłem, ale pure w aspekcie kwintesencji dzisiejszej jazdy.
Szkoda trochę roweru bo wypolerowałem go prawie na błysk i znów wygląda jak wygląda.
Po prostu nie będę go czyścił bo to strata czasu. 
Ale może kilka słów o dzisiejszym treningu. Postanowiłem kilka razy (skończyło się na 5-ciu) wjechać na Michałowice przez Uroczysko i z Michałowic do Piechowic zjazd lasem. Dokładnie w 100% ten zjazd co ostatnio jechałem z Arielem i Bartkiem (jako pierwszy nasz zjazd) i w 100% ten sam podjazd jaki jechaliśmy zaraz po tym zjeździe.
To co wówczas zrobiliśmy razy jeden to ja dzisiaj razy pięć. 
To czym się pochwalę to 5-ięć razy wyjechałem podjazd bez podpórki i bez jakiegokolwiek odpoczynku.
Celem dzisiejszej jazdy nie były podjazdy, ale zjazdy.
Jeśli chodzi o pełne okrążenia to uzyskałem (tak z ciekawości) następujące czasy:
Okrążenie 1: czas - 17:36
Okrążenie 2: czas - 17:20
Okrążenie 3: czas - 17:43
Okrążenie 4: czas - 17:34
Okrążenie 5: czas - 17:15
Czasy orientacyjne bo i drobne przygody były na trasie.
Na pierwszym okrążeniu na końcu podjazdu musiałem rowem omijać jakiś traktor ładujący pnie ściętych drzew. Na drugim okrążeniu się zorientowałem, że na pierwszym zjeździe bidon zgubiłem, dlatego jak go wypatrzyłem na zjeździe to musiałem się zatrzymać.
Co prawda czas w momencie postoju zatrzymywał się, ale już sam fakt wyhamowania i ponownego rozpędzenia się to jakieś 15 sekund względem płynnego przejazdu. To zdarzenie też mnie już wyleczyło z pojechania Miękini z bidonem (pojadę z camelbakiem nawet napełnionym do połowy).
A i jakieś zdjęcia pstryknąłem.
Pozostałe 3 okrążenia bez przygód.
Końcówka zjazdu:
- kierunek skąd jechałem:
- kierunek dalszej jazdy:
Jak już wspomniałem celem były zjazdy, doskonalenie techniki. Otóż ten pierwszy zjazd (z Michałowic do Piechowic) lasem, który ostatnio jechaliśmy pokonałem na piątym okrążeniu w czasie 2:32.
To jest czas jaki uzyskuje szybko jadące auto równolegle drogą asfaltową. Wyznaczyłem ten odcinek (1,0 km, średnie nachylenie -13%, 130 m różnica poziomów) jako odcinek do porównań.
Zobaczymy w przyszłości jak będę wypadał na tle innych (Bartuś zachęcam do próby przejazdu i poprawienia mojego wyniku). 
Jest jeszcze (dla mnie) kilka sekund do urwania, ale to już jest jazda dość ryzykowna.
Czas z przedziału do trzech minut jest w zasadzie powtarzalny za każdym razem, ale zejście poniżej 2:30 to już znacznie podnosi ryzyko lotu przez kierownicę. 
Reszta do obejrzenia na profilu - dzisiaj dystans 18,5 km, przewyższenie 890 m !!!
P.S.
Po ostatniej jeździe w terenie kolega Grześ otworzył mi oczy na kilka spraw. Na coś co było dalekie w aspekcie pojmowania przeze mnie jako coś co ma znaczenie. Między maratonami rozpocznę "treningi" przygotowujące do Bike Adventure. To będzie coś znacznie gorszego od jazdy na chomiku, chomiczych interwałów itp. koszmarnych rzeczy ... ale coś dzięki czemu (może) zakończy się to moim zwycięstwem nad Bartkiem, mimo, że jest na dzień dzisiejszy po prostu lepszy. 
Dla podniesienia stopnia zaciekawienia zacytuję jedno zdanie z maila od Grzesia (wyrwane z kontekstu) w kwestii moich najbliższych planów:
To są absolutne prawidła, które musisz sobie wpoić bo sam chomik mimo
najszczerszych chęci oraz największego zaangażowania pozwoli Ci dojść tylko do
jakiegoś konkretnego pułapu. Ty masz do poprawienia o wiele więcej aspektów - i
powinieneś to wykorzystać bo niektórzy wytaczją cały arsenał a Ty masz w
zanadrzu jeszcze takie elementy.
Trochę wstyd się przyznać, ale ostatnie 8 lat startów były po prostu przeze mnie zmarnowane, albo inaczej: potencjał został zmarnowany.Dzisiaj wykonałem pierwszy test, po kilku kolejnych nasuną się jakieś wnioski i może metodą prób i błędów za 3 miesiące przełoży się to na moje wyniki. Może wygram, a może zamiast przegrać różnicą 1:25:56 przegram jedynie 1:08:12. 
Link do dokładniejszych statystyk treningu w serwisie:
Navime.pl + mapka:
Kategoria Treningi
[wytrzymałość]Po raz ostatni.
-
DST
36.00km
-
Czas
01:10
-
VAVG
30.86km/h
-
VMAX
48.50km/h
-
Temperatura
17.0°C
-
HRmax
156( 79%)
-
HRavg
137( 69%)
-
Kalorie 1050kcal
-
Sprzęt Elite
-
Aktywność Jazda na rowerze
Ledwo wymęczyłem dzisiaj tego chomika do końca.
Trening słaby - tętno niskie, prędkość średnia niska, jedynie mocno się spociłem.
Ale to już koniec. Dzisiaj był ostatni trening na tym badziewiu.
W ciągu najbliższych 3 dni jak znajdę chwilkę czasu to wypnę rower z tego ustrojstwa. Od niedzieli jakoś nie mogę do siebie dojść, ale to chyba dobrze bo kryzys wkrótce minie (a zdarza się przecież każdemu) i akurat wtedy będzie start w Miękini. 
Dzisiaj minęło 5 miesięcy mojego odchudzania. Tak wygląda wykres wagi z tego okresu:
A skoro już wspomniałem o Miękini to żona mi dzisiaj odebrała numer startowy. 
W bieżącym sezonie wygląda on tak:
Dzisiaj:
Obciążenie 3,
70 minut, kadencja 102 rpm.
Szczegóły:
Kategoria Trenażer, Treningi
Prawdziwe MTB z przyjaciółmi.
-
DST
51.50km
-
Teren
35.00km
-
Czas
03:19
-
VAVG
15.53km/h
-
VMAX
54.40km/h
-
Temperatura
15.0°C
-
HRmax
176( 89%)
-
HRavg
146( 74%)
-
Kalorie 3000kcal
-
Podjazdy
1390m
-
Sprzęt Stary
-
Aktywność Jazda na rowerze
Właśnie rozpocząłem degustację whisky (obiecałem sobie, że jak będzie ciężko i przeżyję to w ten sposób wynagrodzę sobie trudy dnia dzisiejszego).
Jak było ? ... było CIĘŻKO !!
Spotkaliśmy się w Piechowicach (Ariel, Bartek i ja) i skoro to moje rejony to ja zaplanowałem trasę.
Wybrałem najbardziej urokliwe miejsca w mojej okolicy obfitujące w techniczne i sztywne podjazdy oraz techniczne, dające fun i nie wybaczające błędów zjazdy.
Do tego miało być MTB i chyba było. Nie mi oceniać atrakcyjność trasy ale wiele odcinków pochodziła z etapów Bike Maratonu (Grabek, Golonko) minionych lat (Piechowice, Szklarska Poręba, Karpacz), etapów Bike Adventure z lat 2009 i 2013 i standardowej trasy corocznego Memoriału Jurka Zawadzkiego.
Uwzględniając warunki pogodowe (momentami mokro, ślisko, kamieniście, korzeniaście, śnieżnie) na zjazdach było niebezpiecznie.
Do tego (jak to Bartek zauważył) zimy nie było to i jesienne liście zalegały tak jak jesienią (nie zgniły, a pod liśćmi nie wiadomo co było - czasami dziura, czasami kamień - ogólnie mówiąc niespodzianki).
Na wielu jazdach było mocno ryzykownie i przy sporych prędkościach mogło się skończyć lotem przez kierownicę co Ariel doświadczył. 
Poszczególne sekcje podjazdów i zjazdów można zobaczyć na mapie w powiększeniu więc nie ma co się powtarzać opisując je.
Kilka moich fotek z treningu:
- na zjeździe przez Cichą Dolinę (Ariel + Bartek na wydechu z wciągniętym brzuchem
):
- "dojazdówka" od strony podzamcza na Chojnik:
Bartek:
Ariel:
ja:
- tu już na "zamku Chojnik" (kładą kostkę więc z technicznego podjazdu zrobił się podjazd siłowy). No ale czego to się nie robi, żeby tylko jak najwięcej osób mogło się tam dostać. Oczywiście wszyscy, tylko nie rowerzyści (bo to Karkonoski Park Narodowy
):


- na trasie Memoriału Jurka Zawadzkiego:
Na dzisiejszym treningu w identycznych warunkach i na rowerach MTB miałem sobie "obaczyć" w jakiej formie są moi rywale. Czyli osoby, które sumiennie i mocno przepracowały zimę (jak i ja)
. No i niestety, ale wnioski nie są dobre.
Wszystkie podjazdy jechałem na szarym końcu w odległości 20-100 metrów za Bartkiem i Arielem.
Chłopaki wyjechali nawet te odcinki, które ja zawsze z automatu podprowadzam (pewnie nie wiedzieli, że w tych miejscach się je podchodzi).
Ogólna analiza "rywali" wygląda tak:
-
Bartek - bardzo mocny na podjazdach i mocny na zjazdach - raczej 100% faworyt wszystkich startów BM i BA. Zwycięstwo z nim będzie musiało być splotem wielu uwarunkowań począwszy od dyspozycji dnia poprzez szczęśliwy zbieg okoliczności na trasie (tzn. mój wyjątkowo szczęśliwy, Bartka wyjątkowo pechowy). Jestem bardzo ciekaw porównań czasowych jakie będą na stravie z poszczególnych odcinków podjazdowo-zjazdowych w poszczególnych maratonach.
-
Ariel - podobny poziom na podjazdach co Bartek, ale znacznie odbiegający poziom na zjazdach (przynajmniej na razie). Może to kwestia chwilowa bo Ariel ten element uważał u siebie za bardzo mocny ... a może jest to kwestia punktu odniesienia ?
Na razie Ariela zjazdy na tyle odbiegają od naszych, że spróbuję zaryzykować stwierdzenie, że jest to dla mnie szansa.
To, że wszystkie podjazdy pojadę wolniej jest pewne na 100% i z podobnym prawdopodobieństwem ocenię, że na 100% wszystkie zjazdy pojadę szybciej. Czym bardziej zjazd będzie techniczny i niebezpieczny tym większa powinna być moja przewaga (oczywiście jeśli zakończy się bez przygód bo niestety ale ze wzrostem prędkości wzrasta ryzyko upadku czy jakiegoś lotu przez kierownicę). Na podjazdach takiego ryzyka nie ma więc moja strata jest jak w banku, a na zjazdach musiałbym ją "wywalczyć".
Ariel pewnie troszkę to skoryguje w perspektywie czasu, ale różnica raczej zostanie (moim zdaniem).

Wspominałem Bartkowi, że jak będzie mi "dupę łoił" to na poprawę nastroju popatrzę na zdobywane pkt (czyli procentową jego stratę do zwycięzcy M2 i moją procentową stratę do zwycięzcy M3).
Wszak jestem o 8 lat starszy więc dla seniorów należy się nieco większa doza tolerancji jeśli chodzi o wynik.
Podsumowując: bardzo dziękuję chłopakom za wspólny trening. Było niezwykle miło, podjazdy minęły nawet nie wiem kiedy, pośmialiśmy się trochę (Bartek prawie psa przejechał i jeszcze zaliczył dzwona na podjeździe).
No po prostu rewelka. Dzięki chłopaki !! - bez Was ... jeździłbym sam.
P.S.
Obiecany link do pliku GPX z dzisiejszego przejazdu.
Link do dokładniejszych statystyk treningu w serwisie: Navime.pl + mapka:
Kategoria Treningi
Jak pech to pech ...
-
DST
19.00km
-
Teren
10.00km
-
Czas
01:02
-
VAVG
18.39km/h
-
VMAX
45.90km/h
-
Temperatura
10.0°C
-
HRmax
163( 82%)
-
HRavg
131( 66%)
-
Kalorie 1000kcal
-
Podjazdy
460m
-
Sprzęt Stary
-
Aktywność Jazda na rowerze
No nie zaliczę dzisiejszego treningu do udanych.
Zacząłem z wysokiego "A" z Piechowic na Polanę Czarownic. U góry już wiedziałem, że to był chory pomysł.
Do góry jechałem i się upieprzyłem, a co dopiero w dół. W dół powoli ale to było bez znaczenia. Upaprałem się nawet na twarzy - cały strój i rower po 5 km jazdy w terenie wyglądał, że pożal się Boże. 
No nic - wróciłem na asfalty. Ruszyłem na Michałowice. Przed samymi Michałowicami dostrzegłem, że tu z kolei ścieżki są suchutkie. Wyglądają tak:
I jeszcze siebie "pyknąłem" z kamienia:
No w każdym bądź razie zjechałem sobie tę ścieżką i postanowiłem to powtórzyć jeszcze z raz lub dwa.
W połowie kolejnego podjazdu zauważyłem że rower zachowuje się jakoś dziwnie. Patrzę na tylne koło a tu szprycha pęknięta. I w tym momencie nastąpił powrót do domu i koniec treningu. 
Jutro spróbuję kupić szprychę i jeśli ją wymienię, wycentruję koło i nic nie sknocę to w niedzielę jadę na tym rowerze. Jeśli jutro nie dostanę szprychy lub z jakiś powodów koła nie zrobię to spróbuję zaadoptować fulla do jazdy po dworze. Mam nadzieję, że jeden z rowerów będzie gotów na niedzielę.
Z deklaracji Bartka w tym wpisie wnioskuję, że atakujemy w niedzielę o 9:00 (Ariel co z Tobą ?).
Mam (moim zdaniem) fajną propozycję na niedzielę. Będzie ciężko i myślę, że fajnie - technicznie i sucho.
Na wstępie proponuję podjazd np. asfaltem na Michałowice (na rozgrzewkę) i zjazd tą ścieżką z powyższego zdjęcia. Następnie ponowny wjazd na Michałowice np. przez "Uroczysko" - trudny i mocno wyczerpujący techniczny podjazd (ciekaw jestem kto go wjedzie bez podpórki).
Następnie zjazd do Piechowic np. przez Cichą Dolinę (tą trasą co leci BA ale w charakterze podjazdu). Następnie kolejny podjazd i powtórzenie zjazdu do Piechowic jedną z poprzednich tras zjazdowych albo kolejną nową. Jeśli jeszcze będzie mało to możemy udać się w kierunku na Zachełmie i tam też sprawdzić jak wygląda trasa na Podzamcze, albo Chojnik, albo 2 mosty itp. I co Wy na to ?
Jedno jest pewne - trzeba unikać wysokości powyżej 600 m. n.p.m. :)
Link do dokładniejszych statystyk treningu w serwisie:
Navime.pl + mapka:
Kategoria Treningi
[wytrzymałość]Ostatki.
-
DST
32.60km
-
Czas
01:00
-
VAVG
32.60km/h
-
VMAX
51.00km/h
-
Temperatura
17.0°C
-
HRmax
162( 82%)
-
HRavg
147( 74%)
-
Kalorie 1050kcal
-
Sprzęt Elite
-
Aktywność Jazda na rowerze
Wyspany, w miarę wypoczęty i od razu lepiej.

Czasy chomika powoli dobiegają końca. Nie znam jeszcze daty wyprzęgnięcia roweru, ale raczej nastąpi to jeszcze przed maratonem w Miękini.
Bądź co bądź jest to dla mnie jeszcze ratunek treningowy w takie dni jak dzisiaj, kiedy wróciłem do domu po 19-tej.
Dzisiaj:
Obciążenie 3,
60 minut, kadencja 104 rpm.
Szczegóły:
Kategoria Trenażer, Treningi














