birdas prowadzi tutaj blog rowerowy

Wpisy archiwalne w kategorii

Treningi

Dystans całkowity:59467.10 km (w terenie 2548.50 km; 4.29%)
Czas w ruchu:2426:04
Średnia prędkość:25.11 km/h
Maksymalna prędkość:105.50 km/h
Suma podjazdów:626336 m
Maks. tętno maksymalne:195 (108 %)
Maks. tętno średnie:184 (92 %)
Suma kalorii:2305381 kcal
Liczba aktywności:1375
Średnio na aktywność:45.19 km i 1h 46m
Więcej statystyk

Pora odpocząć ...

  • DST 61.00km
  • Teren 17.00km
  • Czas 02:42
  • VAVG 22.59km/h
  • VMAX 57.02km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • HRmax 175( 88%)
  • HRavg 139( 70%)
  • Kalorie 2900kcal
  • Podjazdy 840m
  • Sprzęt Nowy
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 27 lipca 2013 | dodano: 27.07.2013

Wymęczyłem dzisiaj te 61 km z jakimś byle jakim przewyższeniem. Nie mam sił. Przyda się odpoczynek przez 8 dni od roweru. W tym tygodniu był plan aby dużo pojeździć mając na uwadze zbliżającą się przerwę i to się udało.

Link do dokładniejszych statystyk treningu w serwisie: navime.pl i ogólna mapka + profil:


Kategoria Treningi

Nie chcę ale muszę ...

  • DST 59.00km
  • Teren 35.00km
  • Czas 02:37
  • VAVG 22.55km/h
  • VMAX 49.84km/h
  • Temperatura 29.0°C
  • HRmax 175( 88%)
  • HRavg 143( 72%)
  • Kalorie 3450kcal
  • Podjazdy 890m
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 26 lipca 2013 | dodano: 26.07.2013

Dzisiaj trening na fullu (ciągle z założonymi oponami NN 26x2,25 DD) więc postanowiłem troszeczkę zahaczyć o lasy. Kierunek na podzamcze mi nie wyszedł bo trafiłem na "haszcze" mojego wzrostu. Pojechałem więc na Zachełmie i stamtąd lasami aż do Szklarskiej. Później jeszcze przez zakręt Śmierci na Rozdroże Izerskie i powrót do domu. Też jakoś sił brakowało bo męczyłem się strasznie (a może to ta pogoda ?). Może jutro z samego rana w ostatnim treningu przed wyjazdem na wczasy uda się zrobić coś więcej.

Link do dokładniejszych statystyk treningu w serwisie: navime.pl i ogólna mapka + profil:


Kategoria Treningi

Byle coś popedałować.

  • DST 53.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 02:17
  • VAVG 23.21km/h
  • VMAX 58.18km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • HRmax 155( 78%)
  • HRavg 128( 64%)
  • Kalorie 2400kcal
  • Podjazdy 800m
  • Sprzęt Stary
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 24 lipca 2013 | dodano: 24.07.2013

Dzisiaj miał być odpoczynek ale nie wyszło i będzie jutro. :)
Po tętnie widać, że jestem "zajechany" - max. 155 (to w Bielawie tętno średnie miałem 164).
To i tak cud, że w takiej dyspozycji ukręciłem te 53 km w środku dnia (jeździłem standardowo między 11:00 a 14:00). Zamiast mieć przyjemność z jazdy to walczyłem o to żeby jeszcze kawałeczek przejechać. I z tych kawałeczków całkiem niezły dystans wyszedł. :)

P.S.
Dodałem trochę zdjęć do wpisu odnośnie maratonu w Bielawie.

Link do dokładniejszych statystyk treningu w serwisie: navime.pl i ogólna mapka + profil:


Kategoria Treningi

Ponownie po okolicy.

  • DST 70.00km
  • Teren 23.00km
  • Czas 02:54
  • VAVG 24.14km/h
  • VMAX 59.35km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • HRmax 158( 79%)
  • HRavg 134( 67%)
  • Kalorie 3350kcal
  • Podjazdy 910m
  • Sprzęt Stary
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 23 lipca 2013 | dodano: 23.07.2013

Dzisiaj również w godzinach 11:00-14:00 powalczyłem na trasie. Jutro zrobię sobie przerwę na regenerację i w środę zaatakuję ponownie. W tym roku pojechałem u Grabka 3 maratony i zostały mi do pojechania jeszcze 3. Jest jeszcze o co walczyć i postaram się do nich przygotować jak najlepiej.
Dwa zdjęcia z góry Kopańca:



Link do dokładniejszych statystyk treningu w serwisie: navime.pl i ogólna mapka + profil:


Kategoria Treningi

Dobrze zaczęty nowy tydzień :)

  • DST 70.00km
  • Teren 30.00km
  • Czas 03:08
  • VAVG 22.34km/h
  • VMAX 57.55km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • HRmax 161( 81%)
  • HRavg 134( 67%)
  • Kalorie 3650kcal
  • Podjazdy 1230m
  • Sprzęt Stary
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 22 lipca 2013 | dodano: 22.07.2013

Trzeba się otrząsnąć z przeciętnego wyniku w Bielawie i rozpocząć treningi do kolejnego startu za miesiąc w Szklarskiej Porębie. Jest co robić więc korzystając z możliwości trochę pokręciłem. Początek szutrowy, koniec asfaltowy. :)
Mięśnie jeszcze bolą po Bielawie, ale za 2-3 dni wszystko powinno wrócić do normy.

Link do dokładniejszych statystyk treningu w serwisie: navime.pl i ogólna mapka + profil:


Kategoria Treningi

Jednak nie wytrzymałem ...

  • DST 34.00km
  • Czas 01:10
  • VAVG 29.14km/h
  • VMAX 49.95km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • HRmax 162( 81%)
  • HRavg 137( 69%)
  • Kalorie 1400kcal
  • Podjazdy 200m
  • Sprzęt Nowy
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 19 lipca 2013 | dodano: 19.07.2013

... i wsiadłem na rower. Sprawdziłem tryb wyścigu w nawigacji. Najpierw pojechałem pętlę 17 km na czas zapisując przebieg przejazdu, a później pościgałem się z wcześniejszym przejazdem (rower: full, konfiguracja roweru pod jutrzejszy maraton).
Fajnie działa, jednak jak oba przejazdy są zbliżone czasowo do siebie to wizualizacja na mapie i profilu pokrywa się. Z kolei przy dużym powiększeniu profil się "spłaszcza" (nawet jeśli jest jakiś podjazd).
W przyszłości ciekawym rozwiązaniem może być przejazd na jakieś trasie typu 60 km, 1500 m w pionie, a następnie porównanie się z nim w przyszłości. Wówczas zmiany powinny być wyraźnie widoczne, bo co można porównać na trasie sprinterskiej (tak jak dzisiaj) ?

P.S.
Jutro mam zakład z żoną. Mój przeciwnik to gracz z czołówki polskiego MTB - barblasz. Jak uzyskam lepszy czas to żona "stawia" pizze familijną (mexicana) - taką jadam :) Jak przegram to ja ... jakąś tam inną (żona nie jada papryczek itp.). Trzymajcie kciuki :)

Ogólna mapka + profil:


Kategoria Treningi

Czasówka na Rozdroże Izerskie + wegetacja.

  • DST 44.00km
  • Teren 30.00km
  • Czas 02:04
  • VAVG 21.29km/h
  • VMAX 49.95km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • HRmax 176( 88%)
  • HRavg 149( 75%)
  • Kalorie 2450kcal
  • Podjazdy 800m
  • Sprzęt Nowy
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 17 lipca 2013 | dodano: 17.07.2013

Dzisiaj ważny był dla mnie pierwszy fragment treningu - czasówka z Piechowic na Rozdroże Izerskie. Pojechałem na rowerze przygotowanym na wyścig (full, opony NN 26x2,25 DD, na plecach camelbak) - czyli niezbyt korzystne uwarunkowania. Do tego odniosłem wrażenie, że do momentu wjazdu do lasu to jazda była lekko pod wiatr.
Czas: 36:30 - czyli super wynik, nie wiem czy nie rekord życiowy. Nigdy nie zszedłem poniżej 36:00 więc dyspozycja przed maratonem w Bielawie jest bardzo dobra. Z dzisiejszej jazdy zapisałem sobie tracka i może w przyszłym tygodniu spróbuję się zmierzyć z tym przejazdem (dalej tego do końca nie przepraktykowałem).
Dzisiejszy trening znów pokazał, że start w Bielawie musi się rozpocząć mądrym i w miarę spokojnym tempem na tych 15-stu km podjazdu bo w przeciwnym wypadku będzie powtórka z Głuszycy i z dzisiaj.

Ogólna mapka + profil:

Druga część treningu to zjazd z Rozdroża i przejazd przez "Cichą Dolinę" do Michałowic. Strasznie muchy końskie cięły co w połączeniu z totalnym zmęczeniem tą czasówką spowodowało, że odeszła mi chęć do dalszej jazdy. Wymęczyłem jeszcze drogę pod reglami i zjazd do Piechowic. Suma sumarum jeszcze poirytowało mnie trzeszczenie w korbie i obcierająca tarcza na zakrętach. Po Bielawie rozkręcę suport, a z hamulcami zobaczę. Dziwne bo na "sucho" tarcza nie trze o hamulce natomiast podczas jazdy jak następuje pochylenie roweru na jedną ze stron to słychać brzdękanie jednego o drugie.

Ogólna mapka + profil:


Kategoria Treningi

"A ja się pytam gdzie byli rodzice ?" - 2 klocki w pionie.

  • DST 73.00km
  • Teren 30.00km
  • Czas 04:27
  • VAVG 16.40km/h
  • VMAX 55.46km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • HRmax 178( 89%)
  • HRavg 149( 75%)
  • Kalorie 4800kcal
  • Podjazdy 2030m
  • Sprzęt Nowy
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 15 lipca 2013 | dodano: 15.07.2013

Dzisiaj będzie trochę refleksyjnie, trochę ponarzekam na to jak ciężko mam w życiu i o tym kiedy się kończy przyjemność z jeżdżenia, a zaczyna walka o przetrwanie.
Dzisiaj po pracy (tak, tak - nie wszyscy mają wolne) pojechałem na trening. Dla jasności sprawy w pracy byłem od 8:00 do 10:15 i wówczas postanowiłem przestać się męczyć i zacząć wypoczywać podziwiając i zwiedzając nasze Karkonosze. :)
Plany były ambitne, ale zawsze takie są, a wychodzi normalnie. Dzisiaj nie wyszło normalnie tylko ... początkowo ambitnie, a skończyło się wegetacją i walką o jeszcze kawałek, kawałek i ... kawałek. Takie prymitywne zachowanie - wychodząc z domu wziąłbym w ciemno 1,5 klocka przewyższenia, a tu nagle mam 1650 m i co ? - wyszła chciwość zrobienia 2 klocków. Tak jakby 1,65 klocka było dużo gorsze (albo wręcz nie akceptowalne względem 2 klocków). :)
I teraz główne pytanie i zagadka: jak tu w takiej sytuacji mając do domu z góry, mając już wszystkiego dość, dostukać te 350 m ? - no jak ? - normalnie - gibając pod górę, byle gdzie, byle jak, byle do góry.
Ale od początku. Zacząłem ostro, kierunek Odrodzenie. Poszło nieźle, bez odpoczynku, postojów w dobrym tempie wyjechałem. Raczej lekko nie było, ale już troszkę cieszy bo to 15 km podjazdu (+5 km dojazdu po płaskim) i już pyknęło 850 m przewyższenia. Ale podjazd przyjemny nie jest. Na Odrodzeniu (uwzględniając pochmurny charakter dnia) było zimno i jeszcze bardziej ponuro. Pokręciłem się troszeczkę po Polskiej i Czeskiej stronie i zrobiłem kilka zdjęć:









Dalej chciałem pojechać na Szrenicę, a stamtąd zjechać w kierunku Szklarskiej Poręby. Kojarzyłem, że może nie być lekko bo w wielu miejscach po naszej stronie w Karkonoskim Parku Narodowym wjazd rowerem jest zakazany. Tak też było i tym razem:



Od powyższej tabliczki na Szrenicę było jeszcze 8 km więc wolałem nie ryzykować problemów z brakiem dokumentów i ewentualnego mandatu za złamanie zakazu. Od znaku pierwsza prosta byłaby do zrobienia z "buta" jak jest dalej nie wiem. Ale na przyszłość kierunek na Czechy i "Spindlerowy Młyn" jest jak najbardziej możliwy. Oni (Czesi) jakoś nie mają takich problemów. Z ich strony jest asfalt, auta jeżdżą gdzie i jak chcą. Pewnie gdyby droga na Szrenicę nie szła 10 metrów od granicy po naszej stronie tylko 10 metrów po czeskiej, to byłoby całkiem inaczej. No nic - trudno - droga jest po naszej stronie :( . Suma sumarum znów musiałem zjechać drogą co wjeżdżałem.
U dołu zjazdu hamulce piszczały niemiłosiernie. Nawet zaczęły wydawać jakieś dziwne dźwięki. Zatrzymałem się sprawdzić stan klocków i tak spędziłem kolejne 15 minut bo o ile wyjęcie klocka jakoś poszło, to rozgrzany prawie do czerwoności tak łatwo się z powrotem nie chciał włożyć. Nawet teraz po wystygnięciu już piszczą (a wcześniej nie piszczały) :(
Kolejny kierunek to 2 Mosty i zjazd. Ten sam co jechałem dwa dni temu. Też i tym razem bez hamowania, ale nie zjechałem do samego dołu bo zauważyłem to:



A już myślałem, że skoro tak sympatycznie się jedzie (na fullu) to w perspektywie czasu i lat jakby te kamienie się ugniotły i jest lepiej. Na szczęście chyba nie jest lepiej, a wrażenie z postępu to zasługa rowera.
No więc jakoś zjechałem, ponownie skacząc w końcówce przez betonowe przepusty w miejscu gdzie w lesie wylali asfalt. Po chwili dojechałem do początku drogi zwanej Petrovka (notujcie uważnie - gdybyście kiedyś trafili w Karkonosze to należy unikać nazw "Odrodzenie", "Petrovka" ;) ). A jeśli nie unikać, to nie łączyć tych lokalizacji w obrębie jednego treningu :)
A więc pertovka. Zadowolony jestem z odcinków które podjechałem. Trochę musiałem podejść, ale to raczej normalne. A już na pewno po zaliczeniu wcześniej "Odrodzenia" i "dwóch mostów". Dla osób co nie znają tego podjazdu to w minionym roku po raz pierwszy udało się Petrovkę włączyć do maratonu (w poprzednich latach też były takie próby, ale zawsze sezon lęgowy Orła Białego jakoś przeszkadzał). Wrażenia osób startujących były takie:
- "Na Petrovkę trzeba przygotować wygodne buty do pchania roweru"
- "Zajechałem się na petrovce"
- "Petrovka- tego zupełnie nie rozumiem. Nawet świetni bajkerzy, którzy mnie dublowali, co chwilę schodzili z rowerów, a generalnie podjazd pełen był wpychających rowery na górę nieszczęśników. Jaki wobec tego był sens wstawiania tego odcinka do maratonu. Chyba chodzi tu o wjeżdżanie a nie wchodzenie ?"
- "Petrovka tak w 30% podjechana. Wielki szacun dla tych, co podjechali"
- "[...] a propos tej Petrovki. Policzyłem, że jest 400 m w pionie na 2,5 km (śr. 16%). Szczerze to nigdy takiego długiego odcinka o tak dużym średnim nachyleniu nie jechałem ale tylko dla tej masakry wybieram się do Szklarskiej. Chcę to przeżyć na własnej skórze."

Fotka którą zrobiłem w trakcie podjazdu/podejścia:

U góry (przed zjazdem) wyglądałem całkiem, całkiem:

I teraz zjazd. I kolejna pieprzona męczarnia. Już rok temu ten wspaniały i jedyny zjazd był tak oceniony na maratonie:
- "niestety ale zjazd z Petrovki powoduje dużą niechęć do jazdy w tym maratonie."
- "zjazd jest po prostu niebezpieczny bo długi,a ciągle wymagający koncentracji"
- "na ostatnim bufecie należy poprosić o kawę w celu polepszenia koncentracji na ten zjazd"
- "auuu bolą mnie nadgarstki od użerania się z przepustami XXL na zjeździe z Petrovki czy tam - jak kto woli - podskakiwania na nich jak zając Poziomka"
- "[...] potem na dobicie skakanie przez przepusty [...]"
- "O przepustach - barykadach szkoda gadać, chyba najgorsze były te na zjeździe z Petrowki"
.
I teraz żeby była jasność sprawy pokażę jak to wygląda dzisiaj. Jedyny zjazd jaki jest z kultowej petrovki, w "rowerowej krainie" (jaką jest Jelenia Góra) wygląda tak:


Wysokość niektórych przepustów to ok. 20 cm. Nie rozumiem jaki jest cel zrypania tak wspaniałego zjazdu i to jedynego jaki jest. Takie przepusty są co 20 metrów. Jeśli zjazd ma ok. 4 km to ile jest takich przepustów ? Dzisiaj skakanie przez te rowy mnie najbardziej zmęczyło.
Czyli: podjazd na Odrodzenie - rzeźnia, zjazd ? - nie życzę nikomu. Podjazd pod Petrovkę - rzeźnia, zjazd - męczarnia. W tym momencie miałem wspomniane 1,65 klocka w pionie. Pozostałe 350 metrów wymęczyłem troszkę na pętli memoriału Jurka Zawadzkiego + podjazd "Lolobrygidą" w kierunku Szrenicy. Wjechałem aż na I stację i pyknąłem zjazd (pod zakazem) "Puchatkiem" do Szklarskiej. Dalej już z górki do Piechowic i po płaskim do Cieplic.
Teraz po fakcie jest już ok., ale z treningu to miłych wrażeń nie ma. Parametry są super (przewyższenie, kcal, czas jazdy itp.) ale radości nie ma. To był taki klasyczny trening na zasadzie zajechania się na maksa, przetrwania i wewnętrznego spokoju, że przygotowania do startu w Bielawie są realizowane w 100% - czyli mocne, górzyste treningi, takie jakich należy się spodziewać w sobotę.
Jutro na full'a zakładam owijki przeciw przebiciowe, opony NN 2,25 DD (przód-tył), w środę ostatni delikatniejszy trening (czyli pewnie klocek w pionie), a w czwartek lub piątek basen w celu regeneracji.
W sobotę start w Bielawie :)

Link do dokładniejszych statystyk treningu w serwisie: navime.pl i ogólna mapka + profil:


Kategoria Treningi

Kto rano wstaje ma szansę ubłocić rower :)

  • DST 60.00km
  • Teren 12.00km
  • Czas 02:47
  • VAVG 21.56km/h
  • VMAX 60.35km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • HRmax 179( 90%)
  • HRavg 146( 73%)
  • Kalorie 3300kcal
  • Podjazdy 1190m
  • Sprzęt Nowy
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 13 lipca 2013 | dodano: 13.07.2013

Wyjechałem dzisiaj o 6:30. Dokładnie godzinę później byłem w lokalizacji zwanej "2 mosty". Pojechałem z domu (Cieplice, a nie Piechowice) bo wreszcie wczoraj przetransportowałem full'a do siebie. Sztywniak został w Piechowicach i teraz jak będę chciał pojechać trening z Piechowic to mam tam rower, a jak z Cieplic to tu mam drugi. :)
Ale wracając do tematu - pojechałem więc na full'u więc wypadałoby chociaż na chwilkę zjechać z asfaltu. I ta "chwilka" to był zjazd z dwóch mostów w kierunku na Zachełmie. I to był ten moment w którym ponownie go ubłociłem. Później jeszcze w Jagniątkowie dotknąłem trochę lasu.

Przypomniało mi się jak często narzekacie na wybiegające i ujadające psy. Mi się dzisiaj też coś takiego trafiło ale z bestiami o nazwie OWCA. I było ich cztery sztuki. Takie to głupie zwierzęta, że prawie się na nich zabiłem. Cisnąłem sobie ulicą w dół, a tu za zakrętem 4 takie bestie przy drodze. No to jadę dalej. I jak miałem do nich kilka metrów to się bestie spłoszyły i zamiast stać w miejscu to wybiegły na sam środek drogi i zaczęły uciekać. Ja po hamulcach na maksa, koło mi zablokowało, a te zwierzaki z tymi swoimi kopytami na tym asfalcie też wpadły jakby w poślizg (przy próbie ucieczki). Metra brakowało abym w jedną z nich przydudnił. Gdyby nie nabrały na czas rozpędu to byłoby zderzenie ... . Jak już sytuacja została opanowana to zmierzyłem, że zwierzaki potrafią biegać ponad 30 km/h i dość sprawnie wchodzą w zakręty (na swoją posesję).

Dwie fotki z dwóch mostów:




Link do dokładniejszych statystyk treningu w serwisie: navime.pl i ogólna mapka + profil:


Kategoria Treningi

W ulewie (totalny niefart).

  • DST 51.50km
  • Teren 5.00km
  • Czas 02:22
  • VAVG 21.76km/h
  • VMAX 55.15km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • HRmax 174( 87%)
  • HRavg 150( 75%)
  • Kalorie 2750kcal
  • Podjazdy 1070m
  • Sprzęt Stary
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 12 lipca 2013 | dodano: 12.07.2013

"Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma" - tak można krótko podsumować fakt, że w ostatnich 5-ciu dniach przebywając poza miejscem zamieszkania (podczas pięknej pogody) skupiłem się na: pracy, imprezowaniu i siedzeniu w aquaparku.
Teraz po powrocie pogoda beznadziejna (a korektę wagi muszę zrobić ;) ).
Miałem nadzieję, że się uda bez deszczu, ale niestety totalnie zmokłem (chociaż jeszcze początkowo próbowałem to przeczekać pod przystankiem autobusowym).
Jakaś tam jedna fotka:


Link do dokładniejszych statystyk treningu w serwisie: navime.pl i ogólna mapka + profil:


Kategoria Treningi